Będziemy tryskać już niebawem

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

Budujemy … i budujemy….

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

Za kulisami….

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

Jacht zapakowany i gotowy do …..malowania

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

Pierwsze rejsy juz zaplanowane

Remont Kolumbady trwa w najlepsze. Oto część prac:

  • nowe pokrywy bakist rufowych
  • nowa pokrywa forluku
  • nowy ster strumieniowy
  • nowa genua
  • nowy trajsel
  • nowe nawiewy na dziobie
  • nowa dławica
  • nowa śruba
  • nowa tapicerka w mesie
  • nowe półki na książki
  • nowy ponton
  • nowa kuchenka
  • nowe mocowanie alternatora II
  • nowa pompa wody w generatorze
  • nowy autopilot
  • nowy zapał do żeglugi i nowe plany
  • i wiele innych………

Pierwszy, próbny rejs odbędzie się na trasie Gdańsk – Gdańsk w terminie 24 czerwca do 5 lipca. Wszystkie miejsca zajęte.

Pierwszy rejs planowy odbędzie się na trasie Gdańsk – Azory przez Hebrydy, Szetlandy i Pentland Firth. Kto wie o co chodzi to nie muszę nic już więcej pisać, kto nie wie lepiej niech nie płynie.:)

A tak serio to zapraszam od  5 – 10 sierpnia do 31 sierpnia. Zostały 2 miejsca.

Grzegorz

 

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

Moze tym razem

Dzien 12-ty

Na kursie i na sciezce, dwunasty dzien ciagnal sie jak mordoklejka. Koniec z surfowaniem po falach, zadnych pojekiwan autopilota silujacego sie z baksztagowym falowaniem. Predkosc spadla, cytryny sczernialy a cebula wypuszczajac zielone pedy wyczuwala ziemie na horyzoncie.
Gwadelupa czeka, Point de Pitre, stolyca Panie, wielka marina na 1000 jachtow, klimatyzowane biuro, woda i prad na kei, porting na calego.
A tu wiatr sie wzmaga, ksiezyc wschodzi, ostrzymy troche, bo genua sie placze na pelnym. Nowy kurs na ploterze, przedluzam w myslach kreske i widze Dominike, wyspa Niedziela, kotwicowisko na zawietrznej stronie. Ech, a tu trzeba sie przeciskac pomiedzy rafami do Point de Pitre.

Trzask naciaganego szota, oho jest 22 wezly swiezego wiatru. Mijamy Marie Galante, za chwile musze zrobic zwrot przez rufe. Na tym jachcie to nie jest prosta sprawa. Pomimo, ze plyniemy tylko na genule, to trzeba ja zwinac na rolerze do polowy, wybierac nawietrznego szota jednoczenie luzujac drugiego. W praktyce chodzi sie z korba od kabestanu do kabestanu, cala operacja wymaga okolo 200 – 300 obrotow na wolnym biegu, trwa 20 minut jak nic. A tu kolejne trzaski, przechyl wiekszy, juz 28 wezlow, fala zmalala miedzy wyspami, plyniemy juz 8,5 wezla.
Slonca nie ma juz od dwoch godzin, ale ksiezyc w pelni, swieci bardzo jasno, kilwater odbija to swiatlo, narasta wrazenie szybkosci, woda coraz wyrazniej szumi przy burtach, chmury pedza na tle jasnej tarczy. Po prawej burcie swiatla Marie Galante, ale po lewej juz mrugaja do nas z Dominiki.
Przy tej szybkosci to tylko 2 godziny i bede przy polnocnym cyplu i to bez zwrotow. Moze jednak to kotwicowisko? Czytam locje, ogladam mapy, bez niespodzianek. Jest wspaniala pelnia, bedzie naprawde jasno. Dominiiiika !!! Trzymaj sie dziewczyno, jade do Ciebie, juz pedze, 9 wezlow na liczniku, widac wielki masyw wyspy na tle jasnego nieba. Mijamy cypel w odleglosci mili i sie zaczelo, caly ten wiatr wschodni, passat, handlowy zefir spotyka Dominike i grzecznie schodzi z drogi. Wokol przyladkow wiatr potrafi zaszalec. Zeglarze strzezcie sie !

Nie ma mowy o zadnym refowaniu, 34 wezly na wiatromierzu , przechyl i jedziemy po rekord. Nie pierwszy to moj przyladek, znam ta lodz i wiem, ze ryzyko nie jest duze. 26 ton i 10 wezlow SOG. Jest moc, jazda na calego, ostrzymy zeby sie zawinac za wyspe, pochylamy sie jeszcze troche. Huczy. Dobre pol godziny szybkiej, nocnej zeglugi. Wiem, ze szkwal zaraz sie skonczy, bilans musi wyjsc na zero. Juz jestesmy na zawietrznej, polwiatr, do zatoki 2 mile.

Prostujemy sie i zwalniamy, pozostalo 15 wezlow wiatru z tego szkwalu. Zwijam zagiel , wlaczam silnik, szykuje kotwice. Wszystko sie dzieje tak szybko, patrze na radar, ploter w tych stronach prawdy nie powie.Chmury zakryly mi ksiezyc, troche za ciemno, na radarze jakies kropki, pada tam? Wlasciwie za 3 kable w to wjade, patrze przez lornetke, pelno swiatel na brzegu, na wodzie nic nie widac. Jak tu wybrac bezpieczne miejsce? Widze pierwsza lodke, ma wlaczone przyrzady w kokpicie. Przesuwam lornetke do gory, na jego maszt i widze kotwiczne swiatlo. Ale zaraz obok nastepne i jeszce wiecej swiatelek, a do kazdego od dolu przyczepiona ciemna lodka , na radarze zolta plama zmienila sie w zolte kropki. Prawo na burt!

Wjechalbym w sam srodek tej zgrai. To co mialo byc swiatlami z ladu, to byly kotwiczne swiatla. Stoja bardzo blisko siebie, teraz mamy kilkadziesiat metrow do ostatnich. Sune na poludnie, zmienil sie kat i na tle wody lepiej widac. Conajmniej 50 jachtow, pewnie sa boje, bo jest naprawde gesto, do tego jakies kutry, male lodki, te juz bez swiatel.
Wyjscie B – druga strona zatoki, tu tez mamy towarzystwo, najlepsze miejsca zajete. Rzucam zelazo na 10 metrach i jestem po drugiej stronie Atlantyku.
Ksiezyc coraz nizej, spokojnie jest, tylko spac. Dobranoc.

Grzegorz
Portsmouth, Dominika 4 marca 2015.

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

Z Cabo Verde Islands na Gwadelupe

Stary tekst . Bedzie niechronogicznie. Ale nowy swiat dziennikarski zobowiązuje. ….

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

USA cz.2

Hej

Stoimy w tym Atlantic City oczywiscie na kotwicy, wiec do mariny plywamy pontonem. Marina jest tak wielka, a do biura tak daleko, ze nikt nie interesuje sie naszym pontonem z silnikiem jak od maszynki do golenia. Bo Amerykanie nie lubia malych silnikow, moda na downsizing (jak to napisac?) jeszcze nie doszla. Maly ponton jak nasz to minimum 15 koni, 5 metrowy ponton to 40 koni, a potem to juz hulaj dusza. Widzialem motorowa lodz o dlugosci 6 metrow z trzema silnikami po 115 koni kazdy. Rekord w silnikach przyczepnych to 3 Yamahy po 275 koni kazda.
Podczas jednej z wycieczek przez zatoke, oswietlona neonami z kasyn, podplywa na sygnale Coast Guard i przechodze kontrole. Juz wczesniej zaprzyjazniona para z innego jachtu nas ostrzegla jakie sa wymagania, wiec wszystko mam w porzadku, i tak: – kamizelka dla kazdego na pontonie, dziecko do 13 lat musi miec nalozona. – gwizdek
– latarka swiecaca swiatlem dookolnym, zatem nasza czolowka przechodzila z przymruzeniem oka – trzezwy sternik – dmucha sie do takiej tutki jak w Polsce.

Trzeba przyznac, ze Amerykanie stosuja sie do tych przepisow, zreszta stosuja sie do wszystkich przepisow.

Dzwonie do CBP i zglaszam nasze przybycie do Atlantic City. I tutaj jak zwykle mily pan informuje, ze oficerowie przyjada za 2 godziny. Ok, czekamy juz w marinie z paszportem i dokumentami lodki. Po przyjezdzie wyciagamy dokumenty i mala konsternacja – oni nie maja drukow zgloszenia. Pytaja gdzie zgloszenie, a ja prosze o druk. Dzwonia, gadaja, a mnie sie spieszy po zone na lotnisko, taksowka czeka. Moze wy zalatwicie druk, a ja przyjade jutro do Waszego biura i go wypelnie – proponuje. Dzwonia gdzies i OK, tu masz adres. Zabrali sie i odjechali, patrze na ten adres , a tu Philadelphia, oni przyjechali do mnie okolo 100 km bez tego druczka. Myslalem , ze byli z Atlantic City….
Wypozyczonym samochodem jade do Filadelfi, szukam tego biura przy lotnisku z godzine, wreszcie jestem. Oficer prosi o wypelniony druk zgloszenia. -Poprosze formularz i juz wypelniam -odpowiadam
On na to, ze nie ma formularza i to jest moj obowiazek znalezc, wypelnic i zlozyc. On ma przybic pieczatke i pobrac oplate. Prosze , zeby powiedzial powoli jeszcze raz. Czeski film ,nie ma tego druku. Pytam gdzie go moge dostac, kupic, skopiowac, on caly czas swoje, ze to moj obowiazek, nie jego. Wiec ja mowie,
– biore na swiadka tego tu mezczyzne z kolejki – pokazuje na jakiegos faceta – ze zglaszam jacht taki a taki, ze stoi na kotwicy w Atlantic City. Uwazam , ze dopelnilem zgloszenia, nastepny port to NY i zbieram sie do wyjscia. No nie spodziewal sie takiego obrotu
-zglosimy do NY, ze nie dopelniles obowiazku i bedzie wniosek o kare do 5000 USD.- mowi juz glosniej
– zglosze do glownego biura w Waszyngtonie, ze w Philadelphi nie ma drukow dla klientow i taka to Face of Usa z tego Waszego CBP (to ich haslo reklamowe – CBP- Face of USA)

Nie wiem co mowi, bo go juz nie slucham, ale cos sie grzeczny zrobil, poszedl na zaplecze i wraca z 10 (!) drukami, zebym mial na przyszlosc. Wypelniam, skladam, place odliczone dolary i wychodze. Nawet mi reke podal na koniec z tym ich usmiechem od ucha do ucha.
Poprzedniego dnia, gdyby ci oficerowie byli bystrzejsi to sciagneli by te druki z internetu i wydrukowalibysmy bez problemu. Rozmawialismy w lobby wielkiego hotelu – internet i drukarki na kazdym rogu, a mundur, Raybany i bron u pasa robia wrazenie na kazdej recepcjonistce.
Zaczynam widziec luki systemu, dotad nikt sie mna nie interesuje, dopoki ja sie nie zglosze, wiec kolejne trzy dni postoju na zacisznym kotwicowisku pozostaja bez zgloszenia.
W samym NY nie ma biura CBP – gdzie mozna sie zglosic, dostaje adres- lotnisko NEWARK. Stoimy na kotwicy na Hudson River, plywy tu sa do 4 wezlow. Ponton ciezko pracuje aby mnie przewiezc do New Jersey. Jednak po kilkunastu minutach jestem po drugiej stronie oszczedzajac ze dwie godziny jazdy autem. Lapie taxi i jade do biura CBP. Tutaj czeka na mnie starszy Pan, przemily, zeglarz, wypytuje o lodke, biadoli nad tym systemem i likwidacja placowki na Manhattanie. Place, on za mnie wypelnia druki, ktore ma juz przygotowane. Skladam podpis i wracam moja taxi do New Jersey. Taksowkarz to najmlodzszy dziadek, jakiego znam. Ma 37 lat i juz wnuka, oprocz tego 4 dzieci i mase dlugow. On pracuje od 5 po poludniu do 5 rano, a zona odwrotnie. Widza sie czasami w weekendy. Ameryka jest zlota….
Wyplywamy na polnoc, trasa przez Brooklyn, pod slynnymi mostami z pradem 5 wezlow. Manhattan po lewej burcie, plyniemy wzdluz ulic zakorkowanych zoltymi taksowkami, jest sloneczne, aparaty pstrykaja. Slynne Hell Gate zostaja w tyle i wyplywamy na …Zalew Zegrzynski. Takie pierwsze skojarzenie. Pelno malych i wiekszych lodek, mariny jedna przy drugiej, nie wieje, woda metna. Na silniku podplywam na kotwicowisko, ale widze boje. Co tam raz sie zyje, lapiemy bojke z napisem GUEST, knagujemy line. Bojki maja takie plywajace wysokie antenki, wystarczy podniesc taka na poklad, a od dolu jest lina z petla na knage. Latwo i przyjemnie.
W marinie w Greenwich niespodzianka, chce zaplacic za boje, a tu reprymenda, dlaczego ja sie postawilem bez pytania, klub jest prywatny, tak nie wolno.
Znowu cos nie rozumiem, pelno wolnych bojek, moja ma napis GUEST, chce zaplacic, o co tu chodzi. Pytam wiec, czy sa boje wolne czy nie, bo zaraz rzuce kotwice 100 metrow dalej i zegnajcie dolary. O tak, laskawcy sie zgadzaja, mozna ,za jedyne 60 USD.
Potem sie dowiedzialem ze to Greenwich to jedno z bardziej snobistycznych miejsc w tych okolicach. Podczas spaceru po miasteczku spotykamy salon Rollse – Royce i Bentleya. Jakas Maria Stuart i kilku innych milionerow tu mieszka.
Prywatne sa wyspy, plaze, bulwary nadmorskie. Ogrodzenia do samego morza lub tablice o zakazie mozna spotkac wszedzie. Tylko w niektorych marinach przyjmuja gosci z zewnatrz, wtedy w locji wyraznie jest napisane, ze Transit Places sa dostepne.
Podczas calego rejsu korzystam z activecaptain.com, doskonala strona z opisem marin i kotwicowisk.
Caly akwen pomiedzy Long Island a Connecticut az roi sie od wysp, zatok i kotwicowisk. Trzeba bardzo uwazac na glebokosci. Tu jest dosc plytko. Miejscowi uzywaja glownie lodzi motorowych, ale jachty zaglowe moga wplynac tylko do kilkunastu marin z okolo 120 na tym terenie. Ilosc lodzi jest oszalamiajaca, dziesiatki tysiecy, wiekszosc nie odplywa dalej niz kilka mil od wlasnego portu. Jachtow z bandera spoza USA spotkalismy tylko kilka, powoli rozumialem dlaczego. CDN….

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

I po genakerze

Hej

W nocy byla zabawa z chmura. Przyszlo dosc nagle, a my na prawie pelnych zaglach. Bialo sie zrobilo, ulewa i 35 wezlow w jednej chwili.
Rzucilem sie do refowania, nie zauwazylem, ze przy takim lopocie wysunela sie pionowa listwa z grota, na szczescie ostatnia.
Wszystko sie zaklinowalo, ale po pewnym czasie udalo sie ja wyjac i teraz lezy inwalidka na pokladzie, troche popekana.

Natomiast dzis zabawa byla jeszcze lepsza. Jak juz pisalem stracilem mocowanie bloku do falu genakera. pogoda kusila, bo wiatr idealnie od rufy i sila jak trzeba. Postanowilem postawic na fale zapasowym do foka. Pracowal slicznie do czasu, az fal pekl. Nie bylo to spowodowane slaba lina, tylko tym, ze oryginalny fal genakera jest mocowany na topie, na obrotowym bloku, przed i ponad miejscem gdzie wychodza dwa faly foka.
Ten pracowal na rolce, bez mozliwosci skierowania sie na bok i przetarl sie. Byla to pierwsza i ostatnia proba postawienia genakera na tym fale. Obiecuje…
Jak juz polecial do wody, to zabawa na calego, bardzo ciezko bylo wyciagnac to wszystko. Dalismy go za rufe i powoli kabestanem ciagnalem za jeden rog. Niestety lekki zagiel puscil na szwach, tyle w nim bylo wody, fala ze 2 metry, na boki nas buja bez napedu,wyciagnalem w koncu te nedzne resztki. Okaze sie juz w Polsce, czy cos z tego zrobia. Teraz na samej genui, z wiatrem z rufy do celu, na Terceire.

Grzegorz

38 33 N
39 27 W
31 July 2209 Zulu
SOG 6
COG 097

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

USA – czyli Uwagi Subiektywne o Ameryce cz 1

Czesc

Od czasow Kolumba, ktory wyznaczyl wielki polnocno atlantycki krag, zeglarze plyna do Ameryki na zachod passatowa trasa, a wracaja na wschod trasa polnocna. Kanary – Karaiby – Bermudy- Azory to naturalne, oceaniczne boje wyznaczajace trase tych podrozy.
Inne bardziej rozbudowane warianty tej trasy kusza podroznika. I tak Kolumbada II w 2015 r.znalazla sie na wiekszym kregu.
Oprocz Maroka, Senegalu i Gambii, na trasie znalazly sie Wyspy Zielonego Przyladka, Usa i Kanada.
Czego spodziewac sie po Cabo Verde czy kolejnych wyspach na Karaibach wiadomo mi od dawna. Jednak USA z pokladu jachtu, to j cos nowego, cywilizacja niesie wiele wygod, jednak narzuca sporo ograniczen, o ktorych mialem sie wkrotce przekonac.
Juz przed wyjazdem zalatwilem wize, co bylo o tyle latwe, ze jako posiadacz starej wizy, tylko zostawilem paszport i odebralem go w domu od kuriera za 3 dni. Bez rozmow i czekania.
Zajrzalem do internetu, gdzie bylo wiele rad dotyczacych zalatwiania formalnosci przez zeglarzy. Od razu zorientowalem sie, ze prawie wszystkie dotycza obywateli tych krajow, ktore maja ruch bezwizowy do USA. Byly tam opisane sposoby jak wjezdzac promem, potem jachtem , juz na wizie wstemplowanej wczesniej itp. Nic co by dotyczylo jachtu pod polska bandera z Polakami na pokladzie.
Pierwszym portem gdzie mialem sie zetknac z administracja USA okazalo sie Porto Rico. Wyspa wcale nie mala na Karaibach nalezy do USA, ale nie jest stanem i obywatele nie moga glosowac. Maja swoja bandere i mowia po hiszpansku.
Zanim rzucilem cumy, co nieco wiedzialem od Jacka Guzowskiego na Eternity, z ktorym wymienialismy e-maile. Jacek byl przed nami jakies 2 tygodnie i jego rady okazaly sie cenne.
Zobaczylem marine, doki sa duze, szerokosci okolo 8 metrow, jest tylko kilka jachtow zaglowych , reszta to motorowe lodzie wszelkiego typu. Tak bedzie juz wszedzie.
Cumujemy, ide do biura mariny i tu pierwsze rozczarowanie. Cena zalezy od dlugosci i wynosi 2 USD za stope. W moim przypadku robi to 110 USD za noc plus, no wlasnie plus 30 za wode i 40 za prad i plus TAX. I ten „plus TAX” bedzie juz do konca. Zwyczajem jest w wielu miejscach podawanie cen netto, a podatek w wysokosci od kilku do kilkunastu procent naliczaja przy kasie.
Wplynalem do innego kraju, wiec musze dokonac odprawy. Rozpytuje o celnikow i otrzymuje nr telefonu w biurze, te telefony to tez typowa sprawa, napierw wszedzie zadzwon, nie zostawia cie samego, poprzelaczaja do kogos innego, najwyzej dadza inny nr. telefonu.
Sluzba graniczna w USA to Customs and Border Protection czyli CBP. Nie zapomne dlugo tego skrotu.
Okazuje sie , ze odprawa jest w innym miejscu niz sadzilismy, na terminalu statkow pasazerskich.
Ogromne pomieszczenie, kilka biur za szybami, klima chodzi tak mocno, ze moglbym chodzic w czapce.
Biora od nas paszporty i dowod rejestracyjny jachtu, wypelniaja formularze sami, musi byc cala zaloga, gdyz jest to pierwszy port w USA, oplata wynosi 19 za Entrance i 19 za Clearance. I tutaj ciekawostka, nalezy miec rowno odliczone pieniadze, gdyz trafiaja one do koperty, podpietej do naszych dokumentow i nie ma instytucji kasy jako takiej. Czek – a skad ja wam wezme czek? ,albo exactly 38 USD. Wyciagam 50 dolcow, i tu problem sie zaczyna. Urzednik, ale chyba bardziej funkcjonariusz, bo kazdy chodzi z bronia, gazem, palka, ukf – ka itd robi akcje rozmienienia pieniedzy wsrod kolegow. Udalo sie. W paszportach pieczatki, ze mozemy bawic w USA 3 miesiace, a w dokumentach odprawa do nastepnego portu. Czas calej akcji to dobra godzina.
Pomine walory turystyczne Porto Rico, skupiajac sie na rzeczach waznych dla zeglarzy.
Ceny zywnosci sa zupelnie znosnym poziomie, paliwo po okol 3 USD za galon, wiec bierzemy do pelna. Ciekawostka jest ze nie ma stacji paliw, przychodzi pracownik mariny i podpina taki wozek z dystrybutorem i pompa do rurociagu puszczonego wzdluz calej kei.
Po jednym dniu w marinie stajemy na kotwicy 300 metrow dalej. Ciszej, chlodniej i bez komarow, a co najwazniejsze bezplatnie.
Pontonem przybijamy do mariny gdzie za jedyne 5,30 plus tax na dobe mozemy cumowac dinghy i korzystac z toalet.
W sklepie zeglarskim jest wszystko, a jesli czegos brak to pomoca sluza katalogi wysylkowe. Odbior po kilku dniach w sklepie.
Wszystko mozna zwrocic do 30 dni. Ceny rozne, kupuje banderke USA za 19,99 Usd plus Tax:))).
Wyplywamy, kierunek Norfolk. Po drodze dostaje maila od Jacka z Eternity jak to mu dobrze na Bahama. Mala korekta kursu i dwa dni spedzam w innym swiecie. Nastepny port to legendarny Norfolk w stanie Wirginia – kolebka lotniskowcow.
Juz na pelnym morzu przywital nas ogromny szary statek, stanal kolo mili od nas. Sprawdzam AIS i UKF, squelch i glosnosc OK, a tu nikt nie wola, nie widac ich tez na AIS. Nadal bez kontaktu na radiu wyslali do nas smiglowiec , ktory oblecial nas dwa razy, wrocil na statek i odplyneli.
W Norfolk stajemy w samym centrum miasta na kotwicy. Wywoluje Coast Guard z zapytaniem o nr telefonu do CBP. Coast Guard nikogo nie zostawia w potrzebie, prosza mnie o nr . telefonu i oddzwaniaja podajac dane do CBP. Juz wczesniej nabylem sobie karte T-Mobile za 40 USD, gdzie mialem nielimitowane rozmowy i 3 GB internetu. Telefon w USA jest rzecza niezbedna.
Panowie prosza o przybicie jachtem do mariny naprzeciwko, spotykamy sie przy kei i tutaj kontrola jest troche bardziej szczegolowa. Wypytuja o warzywa, owoce, produkty miesne, alkohol, bron, wizyty w Afryce itd. Odpowiedzi trafiaja na papier.
Pada pytanie o smieci, a tak mowie , mamy dwa worki. Chca zobaczyc. Wyciagam z achterpiku dwa niewielkie worki smieci na dowod, ze nie zanieczyscilem oceanu. O ja naiwny, teraz to mam problem. Jeden z urzednikow wrecza mi kartke z numerami telefonow do dwu firm. Moge sobie wybrac – wolny rynek. Kwarantanna i utylizacja tych dwu workow to okolo 500 USD. Konsternacja, co teraz? Czekajac na CBP moglem je wyrzucic do kosza w marinie nic nie wiedzac o tych przepisach, a tu taka historia.
Proponuje, ze umieszcze smieci w dodatkowych grubych workach i bede je trzymal w tym achterpiku do momentu opuszczenia USA. Wyraznie chca mi pomoc , bo sie zgadzaja. Nie sprawdzaja nawet jachtu w poszukiwaniu zywnosci, juz wczesniej wiedzielismy, ze nic nie wolno wwozic, wiec bylismy przygotowani. Oplata 38 w odliczonych banknotach, pieczatki potwierdzajace wjazd w paszportach i jestem wolny.
Urzednik pyta o nastepny port, ja zglaszam Atlantic City i tu dostaje informacje, ze zgloszen takich musze dokonywac w kazdym porcie, gdyz Polska nie nalezy do programu zwiazanego z wystawianiem tzw. Cruising Permit.
Jacht pod polska bandera ma obowiazek zglaszac sie w kazdym porcie do CBP i przechodzic pelna odprawe. Za kazdym razem bede placil 38 USD. No trudno, mysle sobie, ale odprawy nie sa az takie klopotliwe, dam rade.
W Norfolk pierwszy raz dane mi bylo posmakowac cen uslug dla zeglarzy. Stawka za roboczogodzine w stoczni to 85-95 USD.
Rozumiem, dlaczego tu nic sie nie oplaca naprawiac. Za wymiane sruby i regulacje gaznikow w malej 5 konnej Hondzie zaplacilem 300 USD, w tym koszt sruby to tylko 85 USD. Czemu sam tego nie zrobilem, po pierwsze nie wiedzialem jeszcze o cenach, po drugie na srube przez internet czekalo sie 5 dni, a w serwisie ,ale tylko z wymiana od reki.
Tutaj tez obowiazuje oplata za ponton w marinie 8 Usd plus wiecie juz co. Oplacajac postoj pontonu, mozemy brac wode do jachtu cumujac na godzine do dowolnej kei.
Samochod obok telefonu to w Ameryce koniecznosc. Wypozyczenie go to zaden problem, jest jednak pewne ale. Amerykanie posiadaja swoje osobiste OC, wiec nie musza wykupowac go osobno. Dopiero w wypozyczalni widac jaka cena zaplacimy za wynajem. Bo to bedzie 40 USD z internetu ale plus OC i plus….tax oczywiscie.
Jak juz mamy auto to zalatwienie czegokolwiek jest bardzo proste, zakupy spozywcze, techniczne, gaz, zwiedzanie, wszedzie parkingi, szerokie drogi i tanie paliwo. Gdzie jechac? Google maps podpowie. CDN…

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz